Praca zdalna na pełny etat

Czy jest dla każdego?
Katarzyna Kulas-Kurek
Katarzyna Kulas-Kurek
07.04.2020

Praca zdalna w ostatnim czasie stała się rzeczywistością tysięcy pracowników na świecie. Podobno introwertycy są w raju a ekstrawertycy cierpią męki.

Mija 4 tydzień od kiedy całą firmą przeszliśmy na pełną pracę zdalną. Jedni przestawili się od razu i bardzo podoba im się ten sposób pracy. Inni narzekają na brak elementu ludzkiego i radzą sobie umawiając się na wirtualną kawę o konkretnej godzinie. Co może zaskakiwać, w przypadku naszej organizacji zwolenników i przeciwników home office nie zaszufladkowalibyśmy tak łatwo na intro i ekstrawertyków.

Mamy w swoim zespole osoby, które współpracują z nami zdalnie cały czas.

Jak to jest pracować zdalnie na pełny etat? Jak wygląda typowy dzień „na home office”? Jakie są zalety? Jakie wady i zagrożenia?

Na te i inne pytania odpowiedział Paweł, Senior QA Engineer, z którym współpracujemy od 4 lat.

Jak długo pracujesz zdalnie?

P: – Pełnoetatowo trochę ponad 3 lata. Zawsze jednak ceniłem sobie możliwość pracy zdalnej, dlatego okazjonalna (1 lub 2 dni w tygodniu) praca zdalna towarzyszy mi od około 6 lat.

3 lata na home office sprawia że jesteś już ekspertem 😊 Powiedz proszę, jak wygląda twój typowy dzień pracy?

P: – Najczęściej staram się organizować dzień podobnie jak ludzie pracujący z biura (no może wstaję trochę później 😉).

Czyli pobudka pomiędzy 8-9 rano, prysznic, śniadanie i praca. Potem ok 12 lub 13 obiad, może wyjście do sklepu. Finalnie kończę pracę o godzinie podobnej jak koledzy z biura.

Nie jest to jednak regułą. Zdarza się, że zdając sobie sprawę z mojej niskiej efektywności, spędzam czas nad czymś innym niż praca aby „naładować baterię” i wracam do zadania w późniejszej części dnia.

Oczywiście, gdy deadline goni ten komfort znika, ale w pozostałych sytuacjach pozwala to zachować wysoką wydajność.

Co najbardziej cenisz w pracy zdalnej?

P: – W moim przypadku największą zaletą jest to chyba swoboda w organizacji swojego czasu pracy.

Pracując zdalnie nie tracimy czasu na dojazdy do biura, w miarę możliwości możemy decydować o tym kiedy zaczniemy, zrobimy sobie przerwę, czy też zakończymy pracę (oczywiście o ile nie ograniczają nas zaplanowane spotkania).

Dla mnie ma to znaczny wpływ na moją efektywność. Staram się tak ustawić swój dzień pracy by pracować gdy mam największą do tego motywację, a odpoczywać gdy wiem, że nic konkretnego bym nie zrobił mimo starań.

Jakie, według Ciebie, są największe wyzwania w pracy zdalnej?

P: – Efektywność oraz organizacja czasu. Myślę, że samomotywacja jest tutaj kluczowa.

Z praca zdalną wiąże się wiele pokus i rozpraszaczy przez co nasza efektywność może być niska.

Dlatego grunt to właściwa organizacja czasu pracy w trakcie dnia, przyjęcie pewnego schematu podobnego do tego, jaki byśmy stosowali pracując z biura oraz postawienie granicy pomiędzy pracą a życiem codziennym.

Mówi się (co potwierdziłeś powyżej), że w pracując zdalnie na pełny etat, trudno jest utrzymać na wysokim poziomie wydajność i motywację. Jakie są Twoje sposoby?

P: – Myślę, że częściowo odpowiedziałem na to w poprzednich pytaniach.

Na pewno postawienie granicy pomiędzy pracą a życiem codziennym jest kluczowe.

Mi bardzo pomogło w tym stworzenie biura z jednego z pokoi w moim mieszkaniu. Najczęściej to właśnie tam zaczynam jak i kończę pracę.

Warto też się zastanowić nad własną motywacją i stwierdzić w jakich porach dnia jesteśmy najbardziej efektywni i wtedy poświęcać najwięcej czasu na prace. Inaczej szybko się wypalimy, a miejsce w którym musimy pracować zacznie się nam źle kojarzyć.

No właśnie, stworzenie biura. Dlaczego sprawdziło się to w Twoim przypadku?

P: – Mam oddzielny pokój, który jest biurem i przy pełnoetatowej pracy zdalnej jest to moim zdaniem kluczem do sukcesu.

Pomieszczenie w którym spędzamy większość swojego dnia pracując, zawsze będzie nam się kojarzyć z – pracą. Dlatego też długofalowo pracując np. z salonu, salon stanie się miejscem naszej pracy a nie odpoczynku (co może spowodować utratę motywacji, wypalenie itp.).

Nie jest to jednak regułą, czasem i owe biuro może nas znużyć, dlatego warto też mieć możliwość zmiany „klimatu” i popracować np. w salonie albo na balkonie/tarasie gdy pogoda dopisze. 😉

Wspomniałeś o rozpraszaczach, które są wpisane w pracę zdalną. Jakie sobie z nimi radzisz?

P: – Myślę, że przychodzi to wraz z doświadczeniem 😉, ale na pewno trzeba sobie w pracy zdalnej uzmysłowić to, że najbardziej liczy się nasza efektywność i wydajność.

Dlatego też uważam, że jeżeli ktoś czuje się bardziej efektywny w drugiej połowie dnia i woli spędzić czas rano na innych aktywnościach niż praca, a po południu wykona swoje obowiązki znacznie efektywniej – może właśnie to jest jego klucz do sukcesu. Jest to sprawa bardzo indywidualna oraz zależna od specyfiki branży w której się pracuje.

Z czasem po prostu to się wie i uważam, że właśnie możliwość organizacji własnego czasu jest w pracy zdalnej jest jej najfajniejszym elementem, ale wymaga to również samozaparcia i szczerości w stosunku do samego siebie. W przeciwnym przypadku, możemy okłamywać samych siebie oraz pracodawcę, spędzając czas z „rozpraszaczami”, które wiadomo do czego mogą finalnie prowadzić.

Bardzo ważnym aspektem, o którym wspominasz jest też utrzymanie równowagi między pracą a życiem prywatnym. Zakładam, że jest to szczególnie trudne jeśli lubi się swoją pracę a do tego wszystko odbywa się w obrębie mieszkania...

P:Po około roku pełnoetatowej pracy zdalnej miałem dosyć mocny kryzys.

Związany był z brakiem balansu między pracą a życiem prywatnym. Wpływ też miało nieprzystosowane miejsce do długofalowej pracy zdalnej, jak i właśnie spędzanie zbyt dużej ilości czasu w obrębie mieszkania.

Lekiem na to była zmiana wystroju biura, wstawienie wygodnego krzesła i dużego monitora, sprawiło, że praca z tego miejsca stała się przyjemniejsza.

Wprowadziłem też pewne reguły do swojego zachowania. Gdy kończę pracę danego dnia, to zamykam laptopa i staram się spędzać czas poza biurem czy też mieszkaniem.

Biorąc pod uwagę twoje doświadczenie, jakie widzisz zagrożenia w pracy zdalnej na pełny etat?

P:Rutyna może wypalić każdego. Jakby na to nie patrzeć większość osób pracujących zdalnie – pracuje ze swoich domów.

W rezultacie spędzamy wolny czas jak i śpimy w miejscu w którym również pracujemy. Łatwo można zgubić granicę pomiędzy pracą a życiem prywatnym, co długoterminowo niekorzystnie wpływa na motywację, a nawet może prowadzić do wypalenia.

Dodatkowo, część osób źle znoszące samotność jest jeszcze bardziej narażone na wcześniej wspomniane wypalenie czy obniżenie motywacji.

Stąd uważam, że praca zdalna nie jest dla każdego.

Wiele osób za największą wadę pracy zdalnej uważa brak bezpośredniego kontaktu ze współpracownikami. Jak to wygląda w twoim przypadku?

P: – Generalnie jestem osobą, która – szczególnie w pracy, nie potrzebuje towarzystwa i ogólnie dobrze znosi samotność.

Mimo wszystko jednak w pewnym stopniu brakuje. Rozmowy na MS Teams to nie to samo co kontakt w rzeczywistości 😉

Dlatego też mimo, że zdalnie pracuję z Warszawy, a biuro znajduje się w Krakowie – staram się od czasu do czasu wsiąść w pociąg i odwiedzić kolegów w krakowskim biurze czy też spędzić razem czas na imprezie integracyjnej.

Bardzo dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na kolejnej imprezie :)